Jesteś tutaj

Strona główna

Nasz tegoroczny, szósty już rajd rowerowy Odjazdowy Bibliotekarz upłynął pod znakiem młynarstwa. Po pierwsze dlatego, że naszym pierwszym przystankiem był Ruks Młyn, czyli Siedlisko w malowniczej osadzie Ruks, po drugie, że mąka odegrała ważną rolę podczas naszej rowerowej wycieczki. Ale zacznijmy od początku.
Ruszyliśmy punktualnie o dziewiątej (zbiórka przy budynku weterynarii powiatowej), najpierw drogą częściowo rowerową, częściowo polną, przez Szczuczyn i Grabówiec,  potem mało ruchliwą jezdnią do Piotrkówka i dalej przez sycyński  las. Na miejsce dotarliśmy o dziesiątej. Tam już na nas czekali przedstawiciele Towarzystwa Siedlisko, Panowie Jan Czartoszewski i Filip Henschke, którzy zaprosili nas do Salki Edukacji Historycznej. A w salce… prawdziwe muzeum! Byliśmy zachwyceni. Starsi przypominali sobie minione czasy, młodsi z zaciekawieniem dopytywali o dziwnie wyglądające przedmioty.. Było też sporo eksponatów z zamierzchłej historii, a licznych ceramicznych naczyń z wykopalisk w Sycynie, nie powstydziłoby się żadne archeologiczne muzeum.
Po godzinnym zwiedzaniu i rozmowach, oraz udaniu się w pobliże ruin starego młyna, nad rzeczną kaskadę, gdzie obowiązkowo zrobiliśmy sobie zdjęcie, ruszyliśmy
w powrotną drogę do Sycyna. Tam w gospodarstwie agroturystycznym Sycyn Pod Lipą czekali na nas gospodarze, czyli  Państwo Mariola Bzdręga i Ryszard Kurylonek, oraz nasze, wyjątkowo „nie rowerowe” koleżanki. A czekali z różnościami… Było ognisko
z kiełbaskami, pyszne placki z owocami, imieninowy tort Pana Jana (niestety bez solenizanta, w ostatniej chwili musiał zrezygnować z rajdu – Wszystkiego Najlepszego Panie Janie!) i oczywiście… pyszny chleb gospodarzy. Sycyn Pod Lipą słynie bowiem
z warsztatów pieczenia chleba, które i nam tu  zorganizowano. Spod naszych rąk wyszły piękne kukiełkowe bułeczki, a za najciekawsze (w kształcie rowerów!) twórcy dostali nagrody.
Zresztą nagród było bez liku. Za trudny, ale i wesoły quiz literacki (młyn i chleb
w tytułach książek) - książka „rowerowa”, za pomarańczowy akcent stroju – pomarańczowe różności (m.in. packa na muchy), a za posiadaną przy sobie książkę - piękna poduszka od jej sponsora: Fabryka Poduszek Natalia Grafka.
Poza tym rozlosowano wśród uczestników rajdu książki, mapy, rabatowe kupony
na poszewki, odblaski i inne oranże. Dzieci otrzymały książeczki, choć dla nich największą atrakcją i tak była koza Kaczuszka.
Rozbawieni i najedzeni o czternastej ruszyliśmy do Szamotuł.  
Było nas ok. 30 osób.
Przejechaliśmy 22 km
Pogoda dopisała.
Do zobaczenia w przyszłym roku!

Więcej zdjęć na Facebooku :)